O autorze
Kamil Świątkowski – copywriter, redaktor i recenzent, a także i przede wszystkim ojciec i kura domowa. Dużo czyta i potem bajki opowiada. Słowa służą do zabawy. Blog powstał by dać upust inspiracjom, których dostarcza życie i dzieci, które autora drażnią i fascynują. Nie poddają się logice i prawom fizyki, a jednocześnie pokonują bariery, które dorosłym spędzają sen z powiek.

Co z tymi mediami?

Całkiem niedawno – właśnie dzięki mediom – przypomniałem sobie o utworze, którego słuchałem jeszcze w liceum. Powiedzmy, że było to mniej więcej w ubiegłym wieku. Tekst tego utworu zawierał słowa „Peter Arnett nadaje z Bagdadu”.

Wtedy - choć miałem jeszcze niewiele lat - wydawało mi się to mocne i przemawiające do wyobraźni, ale jednocześnie absurdalne. Nie wyobrażałem sobie, że ktokolwiek może chcieć pokazywać okrucieństwa wojny i konfliktów w systemie „na żywo” i to jeszcze w tak obrazowy sposób. Nie przeszło mi przez głowę, że ktokolwiek, kiedykolwiek będzie chciał pokazywać krew na ulicach i ludzi umierających od kul. W każdym razie, że stanie się to gdziekolwiek poza kinem. Przecież wszystkim wokoło wystarczyło, że usłyszeli liczbę ofiar, by złapać się za głowę z rozpaczy nad losem tych ludzi i brakiem zdrowego rozsądku człowieczeństwa. Nikt nie musiał oglądać samego aktu, by uwierzyć, że miał miejsce. Dorośli potrafią myśleć i kojarzyć fakty, a dzieci... a dzieci mogą mieć koszmary.



Nie pamiętam dokładnie, ale czas, którego dotyczy to wspomnienie, był chyba również czasem wprowadzania oznaczeń do telewizji – zielone kropki, żółte trójkąty i czerwone zakazy. Wszystko po to, by rodzice mogli łatwiej zdecydować o tym, które programy i filmy ich dziecko będzie mogło oglądać. O konkretnym oznaczeniu decydowały przede wszystkim – nagość (lub jej brak) i treści o charakterze erotycznym i pornograficznym, przekleństwa, ale również przekleństwa i okrucieństwo oraz sceny drastyczne.
To co pamiętam dokładnie, to rozmowy z wykładowcami i kolegami studentami, na temat tego, dlaczego czerwonym znaczkiem nie są opatrzone wiadomości i wszelkie inne programy tego typu. To właśnie tam, zaraz po wieczorynce, dziecko było najbardziej narażone na spotkanie z brutalnością i okrucieństwem oraz bezsensowną przemocą. Ze scenami drastycznymi nie było jeszcze tak źle, bo wtedy telewizje się jeszcze hamowały.

Ale od tego czasu media rozwinęły się przerażająco mocno.

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że moje dzieci niejeden raz obejrzą filmy, które sam uznałbym za wykraczające poza ich kategorie wiekowe. Nie jestem aż tak naiwny. Prawdopodobnie zrobią, a ja przez jakiś czas nawet się nie zorientuję. Przecież nie odetnę ich od cywilizacji tylko po to, by uniknęły estetycznych dysfunkcji i usterek, które wynikają z medialnego wyścigu po czytelnika.

Po relacjach z Ukrainy specjalnie odczekałem chwilę, by dać myślom ochłonąć. Nie mam zamiaru nawracać wszystkich, albo przekonywać, że wrażliwości na cudze nieszczęścia nie wzbudza się notorycznym pokazywaniem tychże. Niemniej jednak... żyjemy w świecie wolnej prasy i wspaniałych zdobyczy techniki, gdzie dostęp do wiadomości jest prosty jak „klik... klik... klik”, a dzieci... Cóż dzieci są ciekawskie jak zawsze. Czyż nie byłoby cudownie, gdyby pozostały również, jak zawsze, niewinne?
Kiedy siadam przed komputerem i zaczynam przeglądanie newsów mam szczerą nadzieję, że uda mi się uniknąć widoku kałuż krwi i filmów, na których snajper zabija demonstranta. Filmu mogę nie włączyć – to prawda, ale zdjęcia? Dopóki był to wyłącznie tytuł – mogłem go nie kliknąć. Ale gdy pod zdjęciem jest zdjęcie na dwie trzecie ekranu, sprawa się komplikuje.
Siadam więc, by na szanowanych polskich portalach informacyjnych – nie żadnych tabloidach, ale na stronach opiniotwórczych tygodników i dzienników – poszukać informacji o kinie, o sporcie, o atrakcjach na weekend i staję twarzą w ekran ze zdjęciem podpisanym „kolejne ofiary...”. Za plecami słyszę tuptanie bosych stóp, więc czym prędzej próbuję zamknąć stronę. I wtedy słyszę: „pokaż ten obrazek tato...”

Przekleństwo szczypie w język. Czy naprawdę inaczej się nie da?
Trwa ładowanie komentarzy...