O autorze
Kamil Świątkowski – copywriter, redaktor i recenzent, a także i przede wszystkim ojciec i kura domowa. Dużo czyta i potem bajki opowiada. Słowa służą do zabawy. Blog powstał by dać upust inspiracjom, których dostarcza życie i dzieci, które autora drażnią i fascynują. Nie poddają się logice i prawom fizyki, a jednocześnie pokonują bariery, które dorosłym spędzają sen z powiek.

Gołej pupy nie będzie

Uczę się tego jak być ojcem już od ponad trzech lat. Troszeczkę dłużej opowiadam swoim bliższym i dalszym znajomym jakie to zmiany zaistniały w moim życiu, wraz z pojawieniem się potomka.

Czasem mówię za dużo – i być może męczę swoich rozmówców. Czasem jakaś anegdota związana z dzieckiem posłuży mi do rozładowania atmosfery w rozmowie z dorosłymi. Syn inspiruje mnie każdym swoim słowem i mógłbym o nim opowiadać bez przerwy, ale tego nie robię. Dlaczego?



Kiedy okazało się, że będę mógł również tu podzielić się swoimi przemyśleniami wpadłem – zaraz po euforii – w małą panikę. Jakim tematem mógłbym się z Wami przywitać i zachęcić do rozmowy i komentarzy. Czy okaże się, że wyważam otwarte drzwi, czy może też, że moje poglądy są bliskie Waszym i będziemy mogli coś z tym zrobić. Czas pokaże – zapraszam.

O co chodzi z tym tytułem – i dlaczego gołej pupy nie będzie? Bo uważam, że jeśli już ktoś bardzo chce pisać o dzieciach, to nie powinien pisać o jednym konkretnym dziecku i przede wszystkim powinien zachowywać się jak dorosły – odpowiedzialnie. Osobie dorosłej łatwo jest ocenić, czego w swoim życiu się wstydzi, i co chce ukryć przed innymi. Jeśli dorosły będzie rozmawiał z drugim dorosłym pominie w rozmowie niewygodne dla siebie tematy. Gdy zajdzie taka potrzeba powie wprost: „nie twoja sprawa, nie wtrącaj się”. Dlaczego więc tak często pozbawia się dzieci prawa do ich prywatności? Owszem – młodzież radzi sobie doskonale w pisaniu „głupot na fejsie”, ale to jest temat na zupełnie inną opowieść, o czym, na pewno jeszcze kiedyś napiszę. A Ci młodsi? Ci, o których tylko tak niewinnie sobie gadamy z psiapsółą, czy kumplem w autobusie? Co z nimi?

No właśnie – co z nimi? Czy przypominacie sobie może takie krępujące chwile, gdy zaprosiliście znajomych do domu, a Wasza mama zaczęła wspominać, jakie to słodkie i bezproblemowe było z Was dziecko? A potem, ku Waszej rozpaczy wyciągnęła album ze zdjęciami w pieluchach? Ta historia jest zabawna tylko wtedy, gdy przydarza się innym. A problem jest tym większy, że zdjęcie, czy historia, którą wrzucicie do netu, przestaje podlegać Waszej kontroli. Możecie starać się zapanować nad ustawieniami prywatności i dostępnością zdjęcia, ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do uczciwości osób trzecich.

Zmierzam więc do tego, że dziecko ma również prawo do posiadania własnej prywatności – a zwłaszcza prywatności w „Sieci”. Potęga mediów społecznościowych i internetu w całości sprawia, że mimowolne narobienie komuś kłopotu staje się bardzo łatwe. A taki kłopot zostaje potem w archiwach i – zgodnie z prawem ironii – wychodzi na jaw w najmniej pożądanym momencie. I teraz pozwólcie, że zabiorę Was na małą podróż w przyszłość...

Wasz ukochany syn właśnie zostaje Prezydentem. To znaczy zostałby, ale ktoś z obozu przeciwnego poszperał w internecie i znalazł zdjęcia pociechy-elekta baraszkującego bez pieluchy wśród traw lub na plaży. Oczywiście można sobie zadać pytanie, czy takie zdjęcie dyskredytuje przyszłą głowę państwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że zawsze znajdą się tacy, którzy chętnie z okazji skorzystają i wykorzystają zdjęcie niewłaściwie. To samo odnosi się również do informacji pisemnych. Nie jest trudno wyobrazić sobie takiej sytuacji. Rodzicielka w zachwytach pisze – ależ to moje dzieciątko ma kształtną pupę.

Dwie i pół dekady później tabloidy, po dotarciu do tej informacji, zapytają – GDZIE PODZIAŁA SIĘ KSZTAŁTNA PUPA PREZYDENTA?

Przesadzam. Ale rozważcie, co Wy byście zrobili, gdyby Wasze babcie/mamy wyciągnęły z rodzinnych archiwów podobne zdjęcia i ktoś pokazałby je całemu światu.

Szanowni Państwo – postaram się przybliżyć Wam mój punkt widzenia na wychowywanie dziecka i jak to widzą ojcowie (jeden konkretny ojciec). Będzie o dzieciach, ale nie o dziecku i przede wszystkim – gołej pupy nie będzie!
Trwa ładowanie komentarzy...