O autorze
Kamil Świątkowski – copywriter, redaktor i recenzent, a także i przede wszystkim ojciec i kura domowa. Dużo czyta i potem bajki opowiada. Słowa służą do zabawy. Blog powstał by dać upust inspiracjom, których dostarcza życie i dzieci, które autora drażnią i fascynują. Nie poddają się logice i prawom fizyki, a jednocześnie pokonują bariery, które dorosłym spędzają sen z powiek.

Trudne pytania o niepokalane poczęcie

Jeśli redakcja pozwoli, to w tym miejscu powinien pojawić się obrazek z demotywatorów. Najlepszy komentarz, jakim mógłbym zilustrować ten wpis.
Jeśli redakcja pozwoli, to w tym miejscu powinien pojawić się obrazek z demotywatorów. Najlepszy komentarz, jakim mógłbym zilustrować ten wpis. http://demotywatory.pl/4262030/Madry-tata
Pewna nauczycielka zabrała swoją klasę do zoo. Kiedy stali przed klatką z małpami, dostrzegła że zwierzęta bawią się w zupełnie dorosły sposób. Oburzona podeszła do pracownika ogrodu i niemal wykrzyczała: - Tak nie może być!. Niech pan coś zrobi, niech pan im rzuci jakieś ciastka, czy coś... Pracownik zoo odpowiedział ze stoickim spokojem: - A pani by przestała za ciastka?

Ten żart poznałem w podstawówce. Mniej więcej w czwartej klasie, a może trochę wcześniej. Ostatnio już trochę przestał mnie śmieszyć, ale dzięki informacji o osiołkach z poznańskiego zoo znów rozbawił mnie do łez.

Zdążyłem już przywyknąć do tego, że świat "dziś" w niczym nie przypomina świata z mojego dzieciństwa. Zazwyczaj jednak ta obserwacja dotyczyła tego, jak zachowuje się dzisiejsza młodzież i na jak wiele pozwalają jej dorośli. Starałem się... naprawdę mocno się starałem nie mieszać do tego inteligencji dzisiejszych rodziców. Teraz jednak nie wiem na co mam to zrzucić? Na co innego, jak nie na inteligencję - a właściwie jej niedostatki.

Z tego co czytam na temat rzeczonych osiołków, zaczęło się od tego, że matki (w liczbie bodajże bliżej nieokreślonej) zgorszone zachowaniem zwierząt (bezczelne kreatury raczyły się oddawać aktowi prokreacji) zgłosiły to w odpowiednim miejscu i na skutek interwencji sił samorządowych osiołki rozdzielono za nic mając ich wspólną przeszłość.

Cóż sprawiło tak wielkie zgorszenie? Normalne i naturalne zachowanie tych zwierząt? Bo dzieci są za młode? Bo to nie widok dla nich? A może następnie zabronimy defekacji?

WSZYSTKIE ZWIERZĘTA, POD GROŹBĄ KAR CIELESNYCH, RESTRYKCJI W KARMIENIU ORAZ MOŻLIWEJ SEPARACJI, ZOBOWIĄZANE BĘDĄ DO ZAŁATWIANIA SWOICH POTRZEB W NIEWIDOCZNYM MIEJSCU WYBIEGU I NAJLEPIEJ POZA GODZINAMI OTWARCIA MUZEUM?

Nie jestem w stanie znaleźć ani jednego wytłumaczenia. Nie - pomyłka - jest coś, co przyszło mi do głowy. Te niezbyt rozgarnięte matki najwyraźniej boją się konieczności odpowiedzi na pytanie "Skąd się wziąłem?" Wolą więc zasłonić się oburzeniem, być może estetyką a nawet etyką i kto wie czym jeszcze? Tyle że najwyraźniej nie biorą pod uwagę jednej ważnej sprawy. Dzieci były, są i zawsze będą bardzo ciekawskie, wścibskie i szalenie spostrzegawcze. Przed tym pytaniem nie uciekniesz "droga matko z poznańskiego zoo". Ciekaw jestem, co zrobisz, gdy już wreszcie staniesz przed tym wyzwaniem, bo - szczerze mówiąc - właśnie straciłaś rewelacyjną szansę na punkt wyjścia do takiej rozmowy.

- widzisz córciu... kiedy tatuś i mamusia bardzo się kochają i chcą dzidziusia, to się tak bardzo do siebie przytulają... trochę jak te osiołki w zoo, pamiętasz...

A córcia nie pamięta, bo osiołki już są osobno.
Bo dla współczesnego człowieka nagle bardziej naturalne wydaje się oburzenie na zoo i zwrócenie się do władz, zamiast użycie własnego rozumu i wyjaśnienie dziecku zjawiska, albo odejście na bok, wystarczająco daleko, by osiołki, małpy, czy inne zwierzaki zniknęły z pola widzenia.

Ale pytanie wróci. I nawet jeśli spróbujecie powiedzieć dziecku o bocianach, kapuście, lepieniu z gliny, albo wręcz o niepokalanym poczęciu - to pytanie właściwe wróci i będzie tylko gorzej.

Oczywiście...
Zawsze pozostaje opowieść o kwiatkach i pszczółkach. To zawsze działa, prawda? No przynajmniej do momentu, kiedy ktoś zwróci uwagę, że w tym przypadku mamy pana kwiatka, panią kwiatkową i pszczółkę, a więc formalnie mamy do czynienia z trójkątem i do tego międzygatunkowym...
Trwa ładowanie komentarzy...